2026-02-15 – Konstantynów Łódzki, ul. Kochanowskiego (domek): brak odpływu nieczystości i cofka do brodzika – udrożnienie spiralą ze studzienki
Wezwanie dotyczyło braku odpływu nieczystości z domku jednorodzinnego. Objawy były typowe dla zatoru na odcinku wspólnym: nieczystości wybijały w najniższym punkcie instalacji, czyli w brodziku na parterze.
Klient próbował wcześniej udrożnić instalację długą spiralą ręczną z marketu, ale najprawdopodobniej po dotarciu do miejsca zatoru spirala zawracała i nie była w stanie przebić przeszkody. Jednocześnie klient podejrzewał, że problem może mieć związek z niedawnym remontem wykonywanym przez ekipę remontową.
Stan zgłoszony i ocena instalacji na miejscu
- Brak prawidłowego odpływu; cofka i wybicie do brodzika na parterze.
- Wcześniejsze nieskuteczne próby spiralą ręczną (zbyt słaba skuteczność na twardszej przeszkodzie).
- Brak punktów rewizyjnych / brak sensownego dostępu serwisowego bez demontażu urządzeń sanitarnych.
Po ocenie przebiegu instalacji podjąłem decyzję o udrożnieniu od strony studzienki kanalizacyjnej zlokalizowanej około 5 metrów od budynku. Taki dostęp często jest najrozsądniejszy, bo daje prostszy tor pracy spirali i mniejsze ryzyko „walki w ścianie” bez kontroli.
Wykonane czynności
- Udrożnienie mechaniczne spiralą elektryczną od strony studzienki.
- Rozbicie zatoru po dłuższej pracy – instalacja „puściła” gwałtownie, a nieczystości znalazły drogę do oczyszczalni.
- Wyjęcie z instalacji elementów będących przyczyną zatoru (usunięcie „fantów”).
W praktyce wyglądało to tak, jak powinno wyglądać po skutecznym rozbiciu przeszkody: po czasie spirala wyraźnie „szarpnęła”, a następnie zator puścił i przepływ wrócił do normy.
Co było przyczyną zatoru
Po wyjęciu spirali okazało się, że podejrzenia klienta były trafne: na spirali były nawinięte dwie szmaty kuchenne. Najprawdopodobniej zostały użyte przez ekipę remontową jako „zabezpieczenie” instalacji przed gruzem i zabrudzeniami, a następnie zostały w instalacji – czy to gapiostwo, czy nieszczęśliwy wypadek, nie zmienia faktu, że skutki są zawsze te same: zator i cofka.
Najważniejsze: zator został rozbity, a pozostawione w instalacji elementy zostały wyjęte – czyli problem nie został tylko „przepchnięty”, ale realnie usunięty.
Zalecenia po interwencji
- Po remontach warto wykonać kontrolę „zero-jedynkową”: szybki test spływu w kilku punktach (WC/umywalka/prysznic) i obserwacja, czy nie ma cofki w najniższych odpływach.
- Jeżeli instalacja nie ma rewizji, rozważyć dodanie punktu serwisowego przy kolejnych pracach – to oszczędza czas, nerwy i koszty przy awarii.
- Gdy występuje cofka do brodzika, to zwykle nie jest problem syfonu – tylko odcinka wspólnego. Wtedy mechaniczne udrożnienie jest skuteczniejsze niż „kręcenie spiralą w ciemno” z wnętrza łazienki.