Jako hydraulik z Łodzi z ponad 20-letnim doświadczeniem, nieraz widziałem już różne dziwactwa ukryte pod prysznicem. Ale dzień, w którym trafiają się dwie tak różne, a jednak równie uciążliwe awarie – zasługuje na osobny wpis. Oto historia dwóch interwencji w dzielnicach Widzew (ul. Przybyszewskiego) i Bałuty (ul. Zachodnia), które pokazują, że niedrożność odpływu to nie zawsze tylko włosy w syfonie.
Przypadek 1 – Widzew, ul. Przybyszewskiego – brodzik zalany pianką
Wezwanie do wieżowca na ulicy Przybyszewskiego. Problem? Brak odpływu z kabiny prysznicowej z wysokim, akrylowym brodzikiem. Brzmi typowo… aż do momentu, kiedy zajrzałem pod brodzik.
Okazało się, że mimo iż brodzik posiadał nóżki i wzmocnienia, cała przestrzeń pod nim została dosłownie wypełniona pianką montażową. Nasmarkaną, zbrylającą się, brudną pianką, która nasiąkła wodą z cieknącego syfonu i zaczęła… „pachnieć” stęchlizną i zgniłą szmatą. Efekt? Brak dostępu do odpływu, a smród unosił się nie tylko w łazience.
Trzeba było ręcznie usuwać piankę (co nie jest ani szybkie, ani przyjemne), by móc w ogóle rozłączyć instalację. Dopiero potem udało się wprowadzić spiralę elektryczną i udrożnić zapchany odpływ. W środku – klasyka: włosy, tłuszcz i resztki mydła.
Przypadek 2 – Zachodnia 25, Bałuty – syfon na syfonie i… jeszcze jeden syfon
Drugie zlecenie tego dnia – kamienica przy ul. Zachodniej 25. Problem znów dotyczył braku odpływu z brodzika. Tym razem kabina prysznicowa z bardzo niskim brodzikiem – bez żadnej bocznej obudowy i bez możliwości zajrzenia pod spód.
Brak dostępu oznaczał jedno: trzeba było działać w ciemno lub wprowadzić kamerę inspekcyjną. I to właśnie dzięki niej zobaczyłem, co tam się naprawdę dzieje:
- Syfon pod brodzikiem zainstalowany zgodnie ze sztuką,
- elastyczna rura fi 50, która zaraz po wyjściu z syfonu biegła najpierw z górki… a potem pod górkę – tworząc niezamierzony, drugi syfon,
- na końcu kolano 90°, które wchodziło do żeliwnego odpływu w stropie – czyli trzeciego, oryginalnego syfonu.
W efekcie mieliśmy trzy poziomy: woda – powietrze – woda – powietrze – woda – powietrze. A skoro syfon w stropie był już skorodowany, to jego światło się zmniejszyło i nawet niewielki osad powodował zatory. Zwieńczeniem tej układanki były trzy lokatorki z długimi włosami i pies – więc wiadomo, co się zbierało w rurach.
Po konsultacji z właścicielką podjęto decyzję o demontażu kabiny wraz z brodzikiem, wykuciu ze stropu starego, żeliwnego syfonu i ponownym montażu z jednym, prawidłowo podłączonym syfonem. Dzięki temu przepływ wody został przywrócony, a instalacja spełnia teraz wszystkie normy.
Wnioski – czego unikać przy montażu brodzika?
- Nie wypełniaj przestrzeni pod brodzikiem pianką, nawet jeśli wydaje się to „na sztywno” – to tylko problem w razie awarii.
- Rura od syfonu musi iść z nachyleniem w stronę odpływu – żadnych górko-dolnych esów-floresów.
- Jeśli jest możliwy dostęp – wykorzystaj to i zrób rewizję. Jeśli nie masz dostępu– to przy awarii będzie problem.
- Trzy syfony = zero przepływu. Pamiętaj – jeden syfon wystarczy!
Takie historie zdarzają się codziennie – i choć różne, łączy je jedno: złe wykonanie instalacji = awarie i frustracja. A wystarczy wezwać dobrego fachowca…
Potrzebujesz pomocy z zapchanym brodzikiem? Zadzwoń do Michała – działam na terenie całej Łodzi, także w dzielnicach Widzew, Bałuty i okolicach.